Zaczęło się od długich konstruktywnych rozmów i nagrywania audio.






W tak zwanym międzyczasie, pojawili się panowie z kamerami i zabrali się do nagrywania materiału dodatkowego - jeśli można tak powiedzieć.

Nastał czas kolejnych rozmów i rozważań na temat nagrywanego materiału.


Po owocnych rozmowach, panowie towarzyszący "gliwickiemu Nergalowi" stanęli przed kamerami w bardziej świadomy sposób. Było to chyba podczas ostatniej - 6 (?) próby nagrania dźwięku do Putrescent Society.


Audio nagrane - czas na video. Pedicure, manicure, make up i stylizacja...

Aby efekt był jeszcze bardziej piorunujący :D - przynajmniej na żywo...

Wszystko gotowe! Nastał czas nagrania "właściwego materiału". Pomysłów na teledysk było wiele. To co zobaczycie teraz nie musi wcale zgadzać się z końcowym efektem.
Obraz "dziewczynki" w bieli, skaczącej na skakance ma rozpoczynać video, potem zamienia się ona w starą kobietę (nadal w bieli) :) Ale o tym przy kolejnej okazji. Efekt był dość interesujący:

A jak się to ma do utworu? Nie mam pojęcia - trzymam kciuki by coś z tego wyszło. I jeszcze parę kadrów aby pokazać jaka atmosfera panowała na planie.







Teledysk ukazać się ma w marcu. Po więcej zdjęć dla zainteresowanych zapraszam na:
Heretycki majspejs oraz
moją przestrzeń dyskową ze zdjęciami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz